Mimo, że sesja w pełni, to przynajmniej mam świadomość,  że robię to co lubię.
 W końcu znalazłam sposób na to, by spełniać się w swoich czytelniczych i pisarskich zamiłowaniach. Do pracy w zawodzie jeszcze dobrych kilka lat, a teraz mam przynajmniej namiastkę tego, co być może czeka mnie w przyszłości;) Jestem bardzo zadowolona, a to najważniejsze. Moje nowe-nienowe zajęcie pochłania mnie na tyle, że nie mam czasu na fotobloga czy bloga. I właściwie dobrze mi z tym. Nie tęsknię za przelewaniem swoich uczuć do Internetu. A jeśli zatęsknię- po prostu wrócę.