Na jakiś czas zniknę. Po próbach przełamania się i wiecznego odkładania na później, w końcu oddaję laptopa do naprawy.
Jemu przyda się odświeżenie, a mi detoks od komputera, facebooka, fbl, csi. Mimo, że czasu mam mało, to przez Internet mam go jeszcze mniej. Pochłania mnie i zżera mi cenne minuty, a czasem i godziny życia. Niepotrzebnie;)

Od kilku dni robię małe przemeblowania w pokoju, dojrzewam do wyrzucania różnych rzeczy i kompromisów, o których wcześniej nie chciałam słyszeć. Są więc nowe półki, książkowa kolejka za kilka godzin zostanie okiełznana, udało mi się rozstać z tyci częścią moich ubrań, choć kosztowało mnie to wiele krzyku, spazmów i kłótni;P
Koniczynki wyrosły, więc pozostaje tylko cieszyć oko ich widokiem. W końcu udało mi się zdobyć i obejrzeć „śniadanie u tiffany`ego‚:) Same plusy mojej nieobecności:D