scathach blog

Twój nowy blog

.10

3 komentarzy
Mimo, że sesja w pełni, to przynajmniej mam świadomość,  że robię to co lubię.
 W końcu znalazłam sposób na to, by spełniać się w swoich czytelniczych i pisarskich zamiłowaniach. Do pracy w zawodzie jeszcze dobrych kilka lat, a teraz mam przynajmniej namiastkę tego, co być może czeka mnie w przyszłości;) Jestem bardzo zadowolona, a to najważniejsze. Moje nowe-nienowe zajęcie pochłania mnie na tyle, że nie mam czasu na fotobloga czy bloga. I właściwie dobrze mi z tym. Nie tęsknię za przelewaniem swoich uczuć do Internetu. A jeśli zatęsknię- po prostu wrócę.

.9

3 komentarzy

Wiem.
 Biję się w pierś za wszystkie te dni, podczas których mnie tu nie było. Niestety chęci do pisania czegokolwiek gdziekolwiek ostatnio stoją u mnie pod znakiem ogromnego deficytu.
Cały nastrój poprzedniego przewspaniałego tygodnia prysnął po wczorajszych porannych kłopotach. Nawet nie mam siły tego komentować, mogę jedynie dziękować Bogu, że Pan Złodziej [pozdrawiam!] zdążył tylko przekopać mi całą torbę, tak jak dziesięciu innym dziewczynom, jednak bez zabrania czegokolwiek. Moja histeryczna natura byłaby pewnie wtedy nie do ogarnięcia. A i tak krew wrzała na widok pozostalych dziewczyn i tej totalnej bezradności. W takich sytuacjach można jedynie rozłożyć ręce, bo tak naprawdę nikt nie jest w stanie nic zrobić. Złodzieja nie złapiesz, rzeczy nie odzyskasz.
W normalnych warunkach pewnie bym się tutaj tym i owym pochwaliła, ale obecnej sytuacji nie mam chęci.
Tęsknię do świąt.

.8

6 komentarzy

Na jakiś czas zniknę. Po próbach przełamania się i wiecznego odkładania na później, w końcu oddaję laptopa do naprawy.
Jemu przyda się odświeżenie, a mi detoks od komputera, facebooka, fbl, csi. Mimo, że czasu mam mało, to przez Internet mam go jeszcze mniej. Pochłania mnie i zżera mi cenne minuty, a czasem i godziny życia. Niepotrzebnie;)

Od kilku dni robię małe przemeblowania w pokoju, dojrzewam do wyrzucania różnych rzeczy i kompromisów, o których wcześniej nie chciałam słyszeć. Są więc nowe półki, książkowa kolejka za kilka godzin zostanie okiełznana, udało mi się rozstać z tyci częścią moich ubrań, choć kosztowało mnie to wiele krzyku, spazmów i kłótni;P
Koniczynki wyrosły, więc pozostaje tylko cieszyć oko ich widokiem. W końcu udało mi się zdobyć i obejrzeć „śniadanie u tiffany`ego‚:) Same plusy mojej nieobecności:D

.7

5 komentarzy
Co jest w nim takiego szczególnego?

Szczególnego w Nim? Jak to?! Wszystko jest w nim szczególne.’
/zespoły napięć [kochanka] – j.l.wiśniewski/

.6

19 komentarzy

Miałam klapki na oczach, nie chciałam widzieć tego, co widzieli inni. Retrospekcje, wracanie tylko do tego, co przepełnione było chwilą szczęścia, bez zwracania uwagi na momenty złe, momenty, które bolały,a których było znacznie więcej. Dziś do przeszłości potrafię się już tylko uśmiechać, jest miłym wspomnieniem,a nie pożywką dla teraźniejszości. Może nadal boli, ale już się nad tym nie rozczulam, nie myślę, nie mam takiej potrzeby.
W końcu, po tak wielu rozmowach, próbach, po tylu latach byłam w stanie zapomnieć, że istnieje 7 październik i co tego dnia się stało.
Nie mogłam sobie przypomnieć, uwierzycie?
Jestem z siebie dumna. Naprawdę. Widzę niesamowity postęp i teraz, gdy rekolekcyjne emocje opadły mogę naprawdę powiedzieć, ze owoce przychodzą na jesień.
Jestem szczęśliwa.


‘Prawdziwa miłość wnika do serca zawsze tylko bramą rozumu, zwodziciel wdziera się oknami zmysłów’


/SPOTKANIE Z CHRYSTUSEM MICHEL QUOIST
/

Od początku słuchałam się rozumu i choć początkowo żałowałam, dziś widzę, że miało to sens.

***
dopisane wieczorem:
uwielbiam takie rozmowy z Tobą, jak dziś! u-wiel-biam!;*

.5

8 komentarzy

jak na razie, to panuje jeden wielki studencki chaos, zero wiadomości, nikt nic nie kuma, wszyscy się zapisują gdzie popadnie, więc ostatecznie pewnie nie zostanie mi żaden dzień wolnego, a po katowicach będę się szlajać z jednej strony an drugą, totalnie bez sensu. ratunku!

4.

15 komentarzy
Trzęsie się cały mój świat, bo dziś się okaże co z Nami dalej:))


Trzymajcie kciuki!





Miłość jest czekaniem na szelesty, listy, na pukanie do drzwi.



/Małgorzata Hillar/

***

TAAAAAAK:) 2,5 roku szczęścia i znów mogę nazywać się czyjąś dziewczyną:)
:*

3.

4 komentarzy

Zepsułeś wszystko.
W sumie mogłam się tego spodziewać, zawsze gdy chcę Ci zrobić niespodziankę, to albo O., albo Ty doprowadzacie  mnie do stanu, w któym musze ja wyjawić wcześniej, więc automatycznie przestaje być niespodzianką. Ale dziś przesadziliście.
Włożyłam w ten pomysł całe serce, spędziłam nad nią kupę czasu, od miesiąca próbowałam znaleźć odpowiedni moment i okoliczności, żeby Ci ją dać, ale oczywiście wszystko trafił szlag. Zapomnij, już jej nie zobaczysz. A jeśli zobaczysz, to ja już nie będę czuła tego, co czułam na myśl jak Ci ją daję, a Ty ją otwierasz. Wszystko, do jasnej cholery trafił szlag.
Nie umiem powstrzymać łez, a naprawde rzadko mi sie to zdarza.
I nie wiem po jaką cholerę to piszę, skoro i tak tu nigdy nie zajrzysz, bo tak właśnie Cię interesuje co się wewnątrz mnie dzieje.

2.

14 komentarzy

Uwielbiam góry. Uwielbiam weekendy spędzone na wspinaczkach, wyciskaniu siódmych potów, by po ponad 3 godzinach męczarni spojrzeć w dół i ujrzeć zapierający dech w piersiach widok. Mimo, że moja kondycja po 4 miesiącach siedzenia w domu, gdzie jedynym ruchem było sięganie po książkę, herbate lub trasa kuchnia-pokój, a od święta 15 minutowy spacer, po którym sapałam jak po maratońskim biegu, woła o pomstę do nieba, to jednak lubię się sprawdzać i pokonywać słabości. [łał. jestem mistrzynią w tworzeniu rozbudowanych zdań:D] Wiem, że te najdłuższe wakacje poszły na marne pod względem dbania o siebie, wiem, że za tydzień po 5 latach nie ćwiczenia na wf-ie będę chciała się przemóc, choć nie wiem co z tego wyjdzie. Jeśli nie wyjdzie nic, zrezygnuję, zdrowia nie będę narażać. Ale jednak poszło mi w górę o ponad 7kg, więc byłoby miło coś z tym zrobić. O ile książek i filmów nadrobiłam bardzo dużo, o tyle teraz będę musiała nadrobić w ubytkach ciuchowych, bo do spodni, któ pasowały w maju już ledwo się wciskam. Powolutku zbliżam się do granicy krytycznej, a to zapala mi czerwoną lampkę i wszczyna nieustający alarm. :D Więc teraz nie pozostaje nic tylko NAPRAWDĘ wziąć się za siebie;D

‘Dla człowieka piszącego nie ma większej męki niż pisanie rzeczy zbytecznych’
/BEZPOWROTNIE UTRACONA LEWORĘCZNOŚĆ
JERZY PILCH  /

1.

14 komentarzy

W Internecie trudno o prywatność, trudno znaleźć miejsce czy login, pod którym nikt Cię nie odkryje. Póki co, podejmuję kolejną próbę na innym serwerze. Mam nadzieję, że nie będą mnie tu nękać ani kłopoty natury czysto technicznej, jak przerwy, ani ludzie, od których próbuję się uwolnić. Nie potrzebuję sztucznej widowni, zbędnego tłumu i skakania sobie do gardeł. Nie będzie czytania co u mnie i rozpowiadania o tym na mieście. Nie chcę i nie muszę być tematem popołudniowych ploteczek. Doskonałe zdaje sobię sprawę, że niektorych przy życiu trzyma jedynie możliwość obgadywania innych. Gdyby nie to, pewnie nie mieliby o czym rozmawiać ze znajomymi. Tak już niestety jest, a mnie taki styl życia nie interesuje. Są rzeczy o wiele ważniejsze. I choć wiem, że pisząc tutaj w jakiś sposób wystawiam się na widok publiczny, mam też swiadomość, że praktycznie niemożliwością będzie mnie tu znaleźć dla przeciętnego mieszkańca Rudy. Ilość wizyt, kształt tych wizyt będę mogła kontrolować o wiele lepiej niż na fotoblogu, gdzie hasło, mimo próśb, przekazywane jest z rąk do rąk,a  każda notka analizowana słowo po słowie, włącznie z ukrytymi intencjami. Chcę odrobiny ‚prywatności’, miejsca, w którym o wiele łatwiej będzie mi pisać, wiedząc, że czytają to osoby, których nie znam. Nie wiem z czego ro wynika, ale nieznajomych poznanych na blogach się nie szufladkuje.

Wiem,że mogę być gołosłowna, wiem, ze większość blogów prowadzonych w Internecie to infantylne noteczki nastolatek szukających fanów. Ja tego nie potrzebuję i nie szukam.

Po prostu, każdy potrzebuje miejsca, w którym może się wypowiedzieć, niekoniecznie wzbudzając sensację okolicy, a póki co blog.pl taką możliwość mi daje. Już nie cierpię na sentyment do majloga, sentyment do archiwum z tamtego miejsca. Tamten etap mam już za sobą i choć wiąże się z wieloma fantastycznymi znajomościami, wiem, że jestem gotowa go zakończyć i zacząć kolejny. W nowym miejscu, z nowymi pomysłami.:)

 

PS: uprzejmie uprzedzam, że to miejsce może stać się siedliskiem moich złych emocji. z tej racji, że niepowołane osoby tu nie wejdą ani nawet nie dowiedzą się o istnieniu tego miejsca, mogę w rózny sposób i w różnych formach dawać tu upust swoim rozczarowaniom, złym decyzjom, agresji, wściekłości i całej tej pięknie brzmiącej gamy negatywnych uczuć;D

 


  • RSS